9 października 2017

Radomiak poległ w Pruszkowie

 W derbach Mazowsza rozegranych w Pruszkowie, Znicz podejmował Radomiaka. Zdecydowanym faworytem tej rywalizacji byli goście, którzy bardzo dobrze rozpoczęli sezon i są jednym z faworytów do awansu do I ligi. Jednak radomianie w pięciu ostatnich spotkaniach złapali lekką zadyszkę, wygrali tylko raz i czterokrotnie remisowali. Poza tym sympatyków radomskiej drużyny niepokoiła kontuzja będącego w świetnej dyspozycji bramkarza Zielonych - Huberta Gostomskiego, który z urazem mięśnia przywodziciela wypadł ze składu. Między słupkami musiał stanąć nie będący w rytmie meczowym i niezbyt doświadczony - dwudziestoletni Filip Adamczyk.  

  Pogoda w sobotni wieczór nie rozpieszczała ani piłkarzy, ani kibiców. Z bardzo niską – wynoszącą zaledwie kilka stopni powyżej zera temperaturą, przegrał także boiskowy zegar, już na początku spotkania odmawiając posłuszeństwa. Znicz zaczął odważnie. Zawodnicy z Pruszkowa lepiej operowali piłką na śliskim, nasiąkniętym boisku i krótkimi podaniami szybciej przedostawali się pod bramkę rywali. Po jednym z takich ataków na strzał z szesnastu metrów zdecydował się Bartłomiej Faliszewski i gospodarze objęli prowadzenie. Radomianie największe zagrożenie pod bramką Piotra Misztala stwarzali ze stałych fragmentów gry. Po rzutach wolnych oraz rożnych zaskoczyć bramkarza próbowali Dariusz Brągiel, Kamil Cupiak oraz Matthieu Bemba. Najbliżej powodzenia był Gwadelupczyk, ale trafił tylko w poprzeczkę. Goście nie poddawali się, do końca pierwszej połowy szukali wyrównującego gola i dopięli swego w 44. minucie. Po znakomitym zagraniu piętką Słowaka Petera Mazana, do remisu doprowadził najlepszy strzelec II ligi, Brazylijczyk Leandro.
Na początku drugiej odsłony meczu ruszył zegar, a do ataku ruszyli zawodnicy z Radomia. Nie potrafili jednak przeprowadzić żadnej konkretnej akcji pod bramką Znicza. Gospodarze pozwolili wyhasać się rywalom i skontrowali. W 68. minucie po dalekim zagraniu z głębi pola, golkiper Radomiaka nie zauważył że był już poza polem karnym i wypiąstkował piłkę. Arbiter nie miał innego wyjścia i ukarał Filipa Adamczyka czerwoną kartką. Na boisko musiał wejść trzeci bramkarz Radomiaka, absolutny debiutant – siedemnastoletni Kacper Kowalczyk. Nie zdołał on nawet dotknąć piłki a już musiał wyciągać ją z siatki. Po rzucie wolnym podyktowanym dodatkowo za nieprzepisową interwencję Filipa Adamczyka, precyzyjnym strzałem, ponownie prowadzenie dla Znicza uzyskał Maciej Machalski. Podopieczni Dariusza Żurawia mając przewagę jednego zawodnika kontrolowali grę i nie pozwalali rywalom na zbyt wiele. W zasadzie tylko raz Zieloni zagrozili miejscowym po akcji Macieja Świdzikowskiego, który głową zgrał piłkę do lepiej ustawionego Kamila Cupriaka, ale Piotr Misztal nie dał się zaskoczyć. Szkoleniowiec gospodarzy w końcówce wykazał się trenerskim nosem przeprowadzając zmiany. Wprowadzony na boisko Mateusz Stryjewski w ostatniej minucie gry przepięknym uderzeniem z dystansu umieścił piłkę w samym okienku i Znicz pokonał Radomiaka 3:1. Dla zespołu z Radomia była to pierwsza porażka w tym sezonie. Spotkanie Gryf Wejherowo – Legionovia zostało przełożone na 18 października, z powodu powołania obrońcy z Legionowa – Mateusza Zająca do reprezentacji Polski U-21.

  W tabeli II ligi nie zaszły większe zmiany, ponieważ przegrała także prowadząca Warta Poznań (0:1 z Olimpią Elbląg) i GKS 1962 Jastrzębie (1:2 z Garbarnią Kraków). Warta i Radomiak mają po 25 pkt, GKS Jastrzębie 21 pkt. Znicz jest dziewiąty, Legionovia dziesiąta – obie drużyny mają po 14 pkt.
(mf)