20 marca 2017

W III lidze bez euforii

 Na trzecim froncie wyczyny mazowieckich zespołów nie zachwycają, choć mecz w Wołominie był dosyć ciekawy.  W pojedynku dwóch Huraganów, gospodarze zremisowali z zespołem z Morąga 2:2. Już w drugiej minucie po znakomitym zagraniu Mikołaja Tokaja,  Radosław Śledziewski znalazł się sam przed bramkarzem rywali i mocnym strzałem…

 Na trzecim froncie wyczyny mazowieckich zespołów nie zachwycają, choć mecz w Wołominie był dosyć ciekawy.

 W pojedynku dwóch Huraganów, gospodarze zremisowali z zespołem z Morąga 2:2. Już w drugiej minucie po znakomitym zagraniu Mikołaja Tokaja,  Radosław Śledziewski znalazł się sam przed bramkarzem rywali i mocnym strzałem z szesnastu metrów uzyskał prowadzenie dla gospodarzy. Drugi gol padł w bardzo podobnych okolicznościach. Tym razem piłkę za plecy obrońców posłał Marcin Figiel, tam ponownie dopadł do niej Śledziewskii i podwyższył wynik na 2:0. Kontaktowa bramka dla drużyny z Morąga padła po dosyć kontrowersyjnym rzucie karnym, podyktowanym przez prowadzącego zawody Pawła Jarguza (wnuka jednego z najlepszych polskich arbitrów XX wieku – Alojzego). Daniel Chiliński wykorzystał jedenastkę, chociaż Łukasz Derejko był bardzo bliski skutecznej interwencji. Zaraz po przerwie brak zdecydowania wołomińskich obrońców wykorzystał Paweł Galik i zdobył wyrównującą bramkę. W drugiej połowie inicjatywa należała do przyjezdnych, ale znakomicie w bramce spisywał się Derejko, który niestety w 65. minucie doznał kontuzji (zastąpił go Jakub Chrostowski).

 Podziałem punktów zakończył się także, rozgrywany w Ząbkach, mecz rezerw Legii z Sokółem Ostróda. Sokół prowadził po golu Adriana Pluty. Goście mieli świetną okazję, aby podwyższyć wynik, ale bramkarz Legii – Radosław Majecki, obronił rzut karny, strzelany przez byłego piłkarza Legionovii, Roberta Hirsza. Warszawianie wyrównali po rzucie wolnym, wykonywanym przez Miłosza Szczepańskiego; piłka odbiła się od głowy bramkarza Sokoła i wpadła do siatki.
 Kolejnej porażki 0:1 doznał Ursus. Podopieczni Michała Pulkowskiego tym razem przegrali na własnym boisku z MKS-em Ełk. Dwa groźne strzały, oddane w tym spotkaniu przez Mateusza Muszyńskiego to zdecydowanie zbyt mało, aby myśleć o zdobyciu chociażby jednego punktu. Rywale przeprowadzali znacznie groźniejsze akcje i po jednej z nich Daniel Świderski zapewnił ełczanom zwycięstwo.
 W ostatnim, niedzielnym meczu, Świt Nowy Dwór Mazowiecki pokonał na wyjeździe Concordię Elbląg 2:1. Nowodworzanie prowadzili po rzucie karnym wykonanym przez Patryka Szczepańskiego. Gospodarze wyrównali, także skutecznie egzekwując jedenastkę, ale ostatnie słowo w tym meczu należało do zespołu prowadzonego przez Rafała Kleniewskiego. W zamieszaniu na polu karnym Concordii największym sprytem wykazał się Piotr Basiuk, który zimą wrócił do Świtu ze Znicza Pruszków.
(mf)