26 kwietnia 2019

  W drugiej lidze Radomiak zremisował na wyjeździe z wiceliderem - Widzewem Łódź i utrzymał prowadzenie w tabeli. Pogoń Siedlce, gdyby nie przespała rundy jesiennej także byłaby pewnym kandydatem do awansu (wiosną siedlczanie nie mają sobie równych - w 10 meczach zdobyli 24 punkty). Niestety, drugi mecz z rzędu przegrał za to Znicz Pruszków.  

  W meczu na szczycie Radomiak zremisował w Łodzi z Widzewem 0:0. W obecności ponad siedemnastu tysięcy widzów gospodarze od pierwszych minut ruszyli do ataku i już w 5. minucie po błędzie defensywy Radomiaka, groźną akcję zainicjował pozyskany z Polonii Warszawa – Michael Ameyaw. Wychowanek Czarnych Koszul podał do Rafała Wolsztyńskiego, a ten mijając bramkarza Artura Halucha, mimo że nie został przez niego przewrócony, upadł i wymusił na arbitrze podyktowanie rzutu karnego. Piłkę na jedenastym metrze ustawił kolejny były zawodnik stołecznej Polonii, a obecnie kapitan Widzewa – Daniel Mąka, ale jego strzał poszybował wysoko ponad poprzeczką. Po chwili widzewiacy umieścili piłkę w siatce, ale po zagraniu Daniela Tanżyny, zamykający akcję Rafał Wolsztyński był na spalonym. Mecz był szybki i mógł się podobać, zabrakło jednak w nim goli. Dla Widzewa był to … dziewiąty remis z rzędu. Radomiak utrzymał pierwsze miejsce w tabeli i o cztery punkty wyprzedza Widzew i GKS Bełchatów.

  Znicz Pruszków przegrał na swoim stadionie z Rozwojem Katowice 0:2. Drużyna ze Śląska walczy o utrzymanie w II lidze i mając nóż na gardle była bardziej zdeterminowana aby wywalczyć w tym meczu komplet punktów. Rozwój po trzech porażkach z rzędu spadł na samo dno drugoligowej tabeli. Przed spotkaniem w Pruszkowie, katowiczanie nie strzelili gola od ponad 400 minut, a po raz ostatni wygrali prawie dwa miesiące temu. Rywalizacja drużyn broniących się przed spadkiem do III ligi jest w tym roku pasjonująca. Cztery zespoły mają po 33 punkty: Błękitni Stargard, Siarka Tarnobrzeg, Olimpia Elbląg i Gryf Wejherowo. Pod kreską są na razie aż trzy śląskie ekipy: ROW 1964 Rybnik, Rozwój Katowice i czternastokrotny Mistrz Polski – Ruch Chorzów, a do końca sezonu pozostały już tylko cztery kolejki. Pierwszego gola w meczu Znicza z Rozwojem zdobył dla gości Konrad Andrzejczak, który strzałem z dystansu zaskoczył bramkarza gospodarzy. W ostatniej minucie gry, były zawodnik Legii Warszawa – Kamil Kurowski przeprowadził szybki rajd, podał do Sławomira Musiolika, a rezerwowy napastnik Rozwoju ustalił wynik meczu.

  Pogoń Siedlce nadal gra jak z nut. Siedlczanie tym razem pokonali na wyjeździe Górnika Łęczna 2:1. Podopieczni trenera Marcina Prasoła od pierwszego gwizdka sędziego przejęli inicjatywę. Zagrożenie pod bramką Górnika Łęczna w pierwszej połowie stwarzali Bartłomiej Olszewski, Kamil Walków oraz Dariusz Brągiel. Po dwudziestu minutach gry Pogoń wyszła na prowadzenie. Bartłomiej Olszewski dośrodkował z rzutu rożnego, a piłkę do siatki skierował Maciej Wichtowski. Szansę na wyrównanie mieli byli zawodnicy mazowieckich drużyn: Dawid Dzięgielewski (wcześniej grający m.in. w Legii Warszawa, a także Pogoni Siedlce) oraz Bartosz Mroczek (były piłkarz MKS-u Ciechanów i Startu Otwock), jednak nie trafili w bramkę. Po zmianie stron okazję do zdobycia gola dla Górnika miał jeszcze urodzony w Wyszkowie, a uczący się grać w piłkę w Kosie Konstancin, Legii oraz Piasecznie – Igor Korczakowski. W 70. minucie siedlczanie zdobyli drugą bramkę za sprawą Tomasza Margola. Gospodarze trafili dopiero w doliczonym czasie gry, a na listę strzelców wpisał się były piłkarz Polonii Warszawa, Litwin Donatas Nakrošius.

(mf)