4 czerwca 2018

II-ligowe ostatki – nieskuteczny Radomiak, szczęśliwy Znicz, bezbarwna Legionovia

  Zakończyły się rozgrywki drugiej ligi. Radomiakowi nie powiodła się walka o udział w barażach, Znicz uratował się przed spadkiem, a Legionovia była tylko tłem dla rywali. 

   W ostatniej w tym sezonie kolejce II ligi Radomiak mierzył się w Bełchatowie z GKS-em. Zwycięstwo w tym meczu zapewniłoby radomianom udział w barażach o awans na zaplecze Ekstraklasy. Nasi piłkarze zaatakowali od początku spotkania. Pierwszy groźny strzał na bramkę GKS-u oddał Maciej Świdzikowski. Kapitan Zielonych po dośrodkowaniu z rzutu rożnego uderzał z woleja, piłka skozłowała przed bramkarzem, ale ten zdołał jednak ją złapać. Po kwadransie gry radomianie mieli idealną okazję do objęcia prowadzenia. Peter Mazan podał do znajdującego się na piątym metrze Damiana Szuprytowskiego, lecz ten nie trafił w bramkę. Trzy minuty później uderzenie głową z bliska Jakuba Rolinca w niesamowity sposób obronił golkiper bełchatowian – Paweł Lenarcik. W 25. minucie z powodu kontuzji z boiska musiał zejść dobrze spisujący się Peter Mazan. Słowaka zastąpił pochodzący z Gwadelupy Francuz –  Matthieu Bemba. Napór Zielonych trwał, jednak wciąż nie przynosił efektu. Kolejne dwie wyśmienite okazje zaprzepaścił Jakub Rolinc. Czeski napastnik w 29. minucie odebrał piłkę rywalowi, lecz po chwili posłał ją tuż obok bramki, a w następnej akcji, po dośrodkowaniu Macieja Filipowicza, trafił w słupek. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Podopieczni trenera Grzegorza Opalińskiego nadal mieli przewagę, ale nie potrafili jej udokumentować. A w 60. minucie to rywale mogli strzelić gola. Damian Jakubik sfaulował Senegalczyka Emila Thiakane i arbiter podyktował jedenastkę dla GKS-u. Bramkarz Radomiaka Artur Haluch znakomicie obronił strzał z rzutu karnego Bartłomieja Bartosiaka i nadal było 0:0. Taki wynik utrzymał się niestety do ostatniego gwizdka sędziego i w barażu o awans do I ligi zagra Garbarnia Kraków, która wygrała w Puławach z Wisłą 2:0.
   W ubiegłym sezonie Znicz Pruszków podobnie jak Wisła Puławy i MKS Kluczbork spadł z I ligi. O tym jak trudno podnieść się po takim ciosie kluby te przekonały się w tym roku. Zespoły z Puław oraz Kluczborka dwanaście miesięcy po degradacji z zaplecza Ekstraklasy .. wylądowały w III lidze. O mały włos od dołączenia do nich była drużyna z Pruszkowa. Znicz zaliczył kolejny fatalny sezon, ale na szczęście zdołał wygrać na swoim boisku decydujący mecz z ROW-em 1964 Rybnik i pozostać w drugiej lidze. Podwarszawska ekipa po 33. kolejce była pod kreską, jednak terminarz spotkań ułożył się tak, że w ostatniej kolejce bezpośredni pojedynek rozgrywały dwa zespoły znajdujące się w tabeli tuż nad Zniczem – Stal Stalowa Wola i MKS Kluczbork. Wiadomo było że nie jest możliwe aby oba zdobyły po trzy punkty. Dzięki temu nasi piłkarze mieli wszystko w swoich rękach. Zwycięstwo w pojedynku z ROW-em dawało im pewne utrzymanie. Ale do przerwy w Pruszkowie wciąż był bezbramkowy remis i podopieczni trenera Michała Kalety na rozstrzygnięcie tego meczu na swoją korzyść mieli coraz mniej czasu. W 50. minucie akcję prawą flanką rozpoczął Paweł Tarnowski. Skrzydłowy Znicza trochę za wysoko zacentrował w pole karne i piłka znalazła się po lewej stronie boiska. Tam dopadł do niej  Marcin Rackiewicz, wbiegł w pole karne, ładnym zwodem minął Piotra Dudzika i precyzyjnym strzałem trafił w samo okienko. W 60. minucie kapitan drużyny – Mateusz Machalski z rzutu karnego podwyższył na 2:0 i pruszkowianie mogli już grać spokojniej. Zawodnicy z Rybnika, mając już wcześniej zapewnione utrzymanie, nie byli na tyle zdeterminowani, aby walczyć o odrobienie strat za wszelką cenę. Gospodarze za to przeprowadzili jeszcze jedną skuteczną akcję. Po sprytnej asyście Marcina Smolińskiego wynik meczu na 3:0 dla Znicza ustalił Paweł Tarnowski.
   W ostatnim meczu w drugiej lidze Legionovia przegrała na wyjeździe ze świętującym awans ŁKS-em Łódź 0:2. Nasi piłkarze byli tylko tłem dla rozpędzonych gospodarzy. Ełkaesiacy od pierwszej minuty ruszyli na bramkę Bartosza Kowalczyka. Legionowski golkiper sporą część meczu spędził fruwając w powietrzu po groźnych uderzeniach łodzian. W 19. minucie pozostawiony bez opieki w polu karnym Legionovii Maciej Wolski trafił w słupek. Po tym strzale, mimo że przed bramką znajdowało się (oprócz bramkarza) czterech obrońców podwarszawskiego zespołu i tylko jeden zawodnik ŁKS-u, to właśnie Patryk Bryła najszybciej doskoczył do piłki i uzyskał prowadzenie dla rywali. W drugiej połowie gospodarze nadal mieli dużą przewagę. W 64. minucie Rafał Kujawa był bliski podwyższenia wyniku, jednak po jego strzale piłka trafiła w słupek. Podopieczni trenera Bartosza Tarachulskiego przed utratą drugiego gola bronili się do 87. minuty. Wtedy znakomitym podaniem popisał się Słowak Lukáš Bielák, wyprowadzając na czystą pozycję Wojciecha Łuczaka. Pomocnik ŁKS-u nie dał szans stojącemu w bramce Legionovii od 75. minuty Jakubowi Stefaniakowi. Mecz zakończył się całkowicie zasłużonym zwycięstwem łódzkich piłkarzy 2:0. Legionovia po pięciu latach gry w drugiej lidze żegna się z rozgrywkami na szczeblu centralnym. Do I ligi awansowały GKS 1962 Jastrzębie i ŁKS Łódź (oba kluby po 65 pkt.) oraz Warta Poznań (62 pkt.). W meczach barażowych o awans zagra Garbarnia Kraków (57 pkt.). Radomiak zajął piate miejsce (55 pkt.), a Znicz trzynaste (42 pkt.). Do III liga spadły: MKS Kluczbork (39 pkt.), Wisła Puławy (36 pkt.), Gwardia Koszalin (28 pkt.) i Legionovia (27 pkt.).
(mf)