4 listopada 2019

Mazowsze na 50 procent

  Zwycięstwo, remis i porażka to bilans drużyn z Mazowsza w 16. kolejce drugiej ligi. Pogoń Siedlce przerwała wreszcie fatalną serię pięciu kolejnych porażek, za to Znicz Pruszków przegrał już trzeci raz z rzędu. Legionovia zremisowała i wydistała się na przedostatnie miejsce w tabeli.

 Pogoń Siedlce wygrała na swoim stadionie ze Skrą Częstochowa 2:0. Podopieczni trenera Marcina Płuski (który zastąpił na tym stanowisku Daniela Purzyckiego) po tym zwycięstwie wydostali się ze strefy spadkowej. Mecz lepiej rozpoczęli goście. W 20. minucie obrońca Pogoni – Tomasz Margol wybił piłkę zmierzającą do bramki po uderzeniu Adama Noconia. Później do ataku ruszyli gospodarze. Po strzale Adama Mójty Skrę od utraty gola uratowała interwencja bramkarza – Mikołaja Biegańskiego. Tuż przed przerwą Damian Mosiejko minął dwóch defensorów z Częstochowy ale niebezpieczeństwo zażegnał trzeci obrońca, wypożyczony do Skry z Legii Warszawa – Mateusz Bondarenko. Początek drugiej połowy znów należał do rywali. W 50. minucie bramkarzowi Pogoni – Rafałowi Misztalowi w sukurs przyszedł słupek po uderzeniu Damiana Niedojada. Losy meczu przesądzili zawodnicy wprowadzeni do gry przez trenera Marcina Płuskę z ławki rezerwowych. Pierwszy z nich – Mateusz Kluzek nie zdołał jeszcze wykorzystać sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali, ale dwaj kolejni zmiennicy byli skuteczniejsi. W 82. minucie Bartłomiej Olszewski po ładnym strzale sprzed pola karnego dał prowadzenie gospodarzom, a trzy minuty później wynik meczu ustalił Kacper Skibicki. 

  Legionovia zremisowała u siebie z Olimpią Elbląg 2:2. Olimpia od początku atakowała. W 10. minucie Michał Kuczałek zdecydował się na strzał sprzed pola karnego, lecz piłka przeszła tuż obok słupka gospodarzy. Kilka chwil później były zawodnik Radomiaka – Damian Szuprytowski wbiegł w pole karne, ale jego uderzenie też było niecelne. Elblążanie dopięli swego w 20. minucie. Michał Kuczałek strzałem głową posłał piłkę do siatki i Olimpia objęła prowadzenie. Miejscowi odpowiedzieli golem Kacpra Będzieszaka, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego pokonał bramkarza Olimpii. Remis utrzymał się jednak tylko przez kilkadziesiąt sekund. Po kolejnym kornerze dla gości Tomasz Lewandowski ponownie dał Olimpii prowadzenie. Przed przerwą gospodarze mogli wyrównać po akcji Adama Imieli i Ensara Hajrovićia, ale stojący w bramce Olimpii, były golkiper Legionovii – Sebastian Madejski nie dał się zaskoczyć. Po zmianie stron bramkarz rywali ponownie uratował swój zespół przed stratą gola po akcji Eryka Więdłochy. Podopieczni Serhija Zajcewa doprowadzili do remisu dopiero w 88. minucie po golu Karola Podlińskiego.

 

 Znicz Pruszków w minionym tygodniu rozegrał dwa spotkania i niestety oba przegrał. Podopieczni trenera Andrzeja Prawdy najpierw w zaległym meczu ulegli u siebie Garbarni Kraków 0:1, a w sobotę w Toruniu przegrali z Elaną 1:2. Spotkanie z Garbarnią dla obu drużyn było szansą na przełamanie złej passy. Gospodarze chcieli wreszcie wykorzystać atut swojego boiska, na którym ostatni raz wygrali 21 sierpnia. Ekipa z Krakowa natomiast starała się przerwać serię meczów bez zwycięstwa trwającą od 24 sierpnia. Znicz atakował, a Garbarnia czekała na okazję do kontrataku. Po jednym z nich Kamil Kuczak zagrał do Grzegorza Marszalika, lecz ten w dogodnej sytuacji musiał uznać wyższość stojącego w bramce Znicza Piotra Misztala. W odpowiedzi Dariusz Zjawiński główkował nad poprzeczką. W 20. minucie po centrze z rzutu rożnego Michał Feliks posłał piłkę do bramki i ekipa z Krakowa zainkasowała trzy punkty. W Toruniu Znicz prowadził od drugiej minuty po trafieniu Pawła Moskwika, który w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza Elany. Dziesięć minut później gospodarze nie wykorzystali rzutu karnego – z jedenastu metrów Mariusz Kryszak strzelił nad poprzeczką. Jednak po zmianie stron gole Bartosza Bonieckiego i Krzysztofa Kołodzieja przesądziły o zwycięstwie rywali. Dla Znicza była to już trzecia porażka z rzędu.

 

(mf)