17 września 2018

W II lidze zyski i straty

 W 10. kolejce drugiej ligi skromne zwycięstwo odniósł Znicz Pruszków, pechowo zremisował Radomiak, a wysokiej porażki doznała Pogoń Siedlce.

  Znicz Pruszków wygrał na swoim boisku z niepokonanym dotychczas w II lidze – GKS-em Bełchatów 1:0. Nasi piłkarze zaskoczyli bełchatowian wysokim pressingiem i atakami już od początku spotkania. Najpierw groźnie strzelał głową Marcin Bochenek, następnie Patryk Kubicki, a najbliżej powodzenia była bomba z dystansu Marcina Smolińskiego. Dobrze w bramce rywali spisywał się jednak Paweł Lenarcik. Goście próbowali odpowiadać akcjami Bartosza Biela i Senegalczyka Émila Thiakane, lecz nie były one na tyle groźne żeby zagrozić bramce Piotra Misztala. W końcówce pierwszej połowy pruszkowianie wywalczyli rzut karny. Jedenastkę na gola zamienił doświadczony Marcin Smoliński. Drugą połowę znowu Znicz zaczął lepiej, ale drużynę z Bełchatowa od utraty kolejnego gola uratował słupek. Z biegiem czasu częściej przy piłce byli Brunatni, jednak nadal nie potrafili poważnie zagrozić gospodarzom i podopieczni trenera Andrzeja Prawdy utrzymali korzystny wynik do końca. Zwycięstwo piłkarzy Znicza jest tym cenniejsze, że nie mieli oni zbyt wiele czasu na odpoczynek po poprzednim spotkaniu. W minionym tygodniu (we wtorek) grali bowiem przełożony mecz z Ruchem w Chorzowie. Niebiescy już w 4. minucie wyszli na prowadzenie po trafieniu Mateusza Bartolewskiego. Znicz doszedł do głosu po czerwonej kartce dla zawodnika Ruchu – Dominika Małkowskiego, a do wyrównania doprowadził wprowadzony z ławki rezerwowych Dariusz Zjawiński i mecz zakończył się wynikiem 1:1.
  Po bardzo ciekawym i obfitujący w wiele okazji do zdobycia bramek meczu, Radomiak zremisował na wyjeździe z ROW-em 1964 Rybnik 2:2. Już w ósmej minucie gospodarze przeprowadzili bardzo groźną akcję prawym skrzydłem, po której Jan Janik trafił w poprzeczkę. Zieloni odpowiedzieli uderzeniem Damiana Szuprytowskiego oraz znakomitym strzałem Brazylijczyka Leandro, z trudem obronionym przez miejscowego bramkarza – Aleksandra Łubika. W pierwszej połowie co chwilę sunęły ataki na bramkę ROW-u i wreszcie w  45. minucie przyniosły radomianom prowadzenie. Akcję w środku pola rozpoczął Rafał Makowski. Podał do dobrze ustawionego Patryka Mikity, a ten wpadł w pole karne i płaskim strzałem posłał piłkę do siatki. W 53. minucie było już 2:0 dla Radomiaka. Po błędzie rybniczan piłkę przechwycił Leandro, podprowadził akcję na przedpole rywali i zagrał do nadbiegającego Rafała Makowskiego, a sprowadzony latem z Zagłębia Sosnowiec zawodnik popisał się fantastycznym uderzeniem w samo okienko. Wydawało się że nasi piłkarze kontrolują przebieg spotkania i przywiozą trzy punkty z Rybnika, ale zabrakło im koncentracji i w końcówce dali sobie wydrzeć zwycięstwo. W 81. minucie świetnym strzałem z narożnika pola karnego kontaktową bramkę zdobył Michał Rostkowski, a w doliczonym czasie gry, niemal z tego samego miejsca – Kamil Spratek doprowadził do wyrównania. Oba trafienia dla rybniczan były bardzo efektowne, a piłka w obu przypadkach wpadała do bramki tuż pod poprzeczką.
  Pogoń Siedlce przegrała wyjazdowe spotkanie z Elaną w Toruniu 0:3. Pierwsi zaatakowali torunianie. W 23. minucie bardzo dobrą interwencją po strzale z rzutu wolnego popisał się bramkarz Pogoni – Rafał Misztal. Siedlczanie odpowiedzieli także po stałym fragmencie gry. Ładnym strzałem z rzutu wolnego, toruńskiego bramkarza próbował zaskoczyć Tomasz Margol, ale golkiper Elany – Michał Nowak interweniował bardzo efektownie wybijając piłkę na róg. W końcówce pierwszej połowy zarysowała się coraz większa przewaga Elany. Gospodarze dominowali, a siedlczanie ograniczali się do defensywy i kontrataków. W 37. minucie jeden z obrońców Pogoni sfaulował w szesnastce Krzysztofa Wołkowicza. Rzut karny wykorzystał Mariusz Kryszak i było 1:0. Tuż przed przerwą, po asyście Dominika Kościelniaka, drugiego gola dla gospodarzy zdobył Filip Kozłowski. Początek drugiej odsłony należał do ekipy z Mazowsza. W 51. minucie z ostrego kąta uderzył Adam Mójta, lecz trafił jedynie w poprzeczkę. Po chwili piłka po strzale Adriana Paluchowskiego wylądowała już w bramce torunian, ale arbiter dopatrzył się spalonego. W 78. minucie było po meczu. Po zamieszaniu w polu karnym Pogoni najwięcej sprytu wykazał Jan Andrzejewski i ustalił wynik spotkania na 3:0 dla Elany. A w następnej kolejce na naszych piłkarzy czeka jeszcze trudniejszy przeciwnik. Zespół z Siedlec na swoim boisku zmierzy się z wiceliderem – Widzewem Łódź.
(mf)